Rozdział 14
– Daję sobie radę. …Nie, żartuję. Nie głodzę się aż tak. Przy kontroli wagi przywykłem już do takich rzeczy, więc naprawdę jest w porządku.
Rozluźniona atmosfera była jednym powodem, ale jeszcze bardziej bawiła go coraz poważniejsza reakcja Hyun Wooyeonga. Shim Eunchan uśmiechnął się oczami. Bez względu na to, jak na to spojrzeć, wyglądało to jak rozmowa z kimś, kto zwyczajnie się o niego martwił.
– Wooyeong, jesteś naprawdę dobrym człowiekiem. Starsi hyungowie kiedyś machali mi przed nosem kurczakiem tylko po to, żeby mnie nakłonić do jedzenia.
Ostatecznie i tak nic wtedy nie zjadł.
Na te słowa wyraz twarzy Hyun Wooyeonga stał się osobliwy.
– Przed kimś, kto głoduje?
– Tak. Właśnie dlatego wyrosłem na tak silnego człowieka.
Odpowiedział lekko, jakby żartował.
Teraz mógł się z tego śmiać, ale wtedy było mu tak ciężko, że czasami aż zbierało mu się na płacz. Była to jednak historia z samych początków debiutu i nie żywił do nikogo urazy. W tamtym czasie odchudzał się wręcz absurdalnie. Nic dziwnego, że pozostali członkowie, obserwując to z boku, zaczęli się poważnie martwić o jego zdrowie i machali mu przed twarzą świeżo usmażonym udkiem z kurczaka, pytając, czy nie wygląda apetycznie.
– Dlatego naprawdę jest okej. Nie przejmuj się. A właśnie… jedziesz też na Atletyczne Zawody Idoli?
– Tak. Powiedziano mi, żebym pojechał z ekipą, trochę jak członek staffu, bym mógł oswoić się z atmosferą na miejscu.
– Mhm. To dobrze.
Eunchan przyjrzał mu się uważnie.
Nawet gdyby zasłonił twarz, jego proporcje i sylwetka krzyczały „celebryta”. Trudno było uwierzyć, że uda mu się wtopić w tłum jako zwykły członek obsługi. Zastanawiał się, czy to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie, ale w końcu co z tego. Samo zobaczenie wszystkiego na własne oczy na pewno mu pomoże.
Czytać w internecie o fanach, a zobaczyć ich naprawdę to były dwie zupełnie różne rzeczy.
– Wszedłeś tu od razu za mną, prawda? Idź już coś zjeść. Jesteś jeszcze w wieku, kiedy się rośnie. Nie powinieneś opuszczać posiłków.
Spojrzał w stronę drzwi.
– A może mam cię jeszcze odprowadzić?
Żeby było jasne, że żartuje, uśmiechnął się figlarnie.
– …Przepraszam, że wyskoczyłem z tym, kiedy sam hyung pomija posiłki.
Niespodziewane przeprosiny sprawiły, że Eunchan uniósł brwi.
Zanim zdążył ocenić, czy to w ogóle ma sens, Wooyeong mówił dalej:
– To hyungowi jest ciężko, a ja myślałem tylko z własnej perspektywy.
Tego się nie spodziewał.
Nie sądził, że tak szybko opanuje emocje i jeszcze przeprosi. To wcale nie było łatwe. Hyun Wooyeong okazał się jeszcze lepszym człowiekiem, niż Eunchan przypuszczał.
– Nie chciałem, żeby było hyungowi przykro. Nie jestem aż takim egoistą… Chociaż mam pewną historię na koncie.
Dodał to cicho, jakby sam uznał, że nie powinien był tego mówić.
Eunchan ledwie powstrzymał śmiech. Musiało być po nim widać, ale Wooyeong nic na ten temat nie powiedział.
– Wiem. Mieszkamy razem już jakiś czas. Nie przyszłoby mi do głowy myśleć o tobie w ten sposób.
Nie były to puste słowa.
Tamten dzień był pierwszym i ostatnim razem, kiedy Hyun Wooyeong zachował się tak bezczelnie i prowokująco.
– Dziękuję, że się martwisz. Naprawdę jednak nie miałem żadnych ukrytych intencji. Rozumiesz, prawda?
– Tak. Rozumiem.
– Chyba za długo cię zatrzymuję. Jedzenie wystygnie. Idź już.
Na zachętę Eunchana Wooyeong skłonił głowę i wyszedł z pokoju.
Kiedy Eunchan ponownie pogrążył się w scenariuszu, chłopak wrócił jeszcze raz.
– Proszę.
– Co to jest…?
Odruchowo przyjął rzecz, którą mu podano. Był to baton czekoladowy.
– Nie mówię, żeby zjadł go hyung teraz. Proszę zjeść go jutro tuż przed czytaniem scenariusza. Na pusty żołądek będzie hyungowi brakowało sił.
Eunchan nie spodziewał się, że Wooyeong posunie się nawet do takich gestów.
Gdy dowiedział się, że równolegle ćwiczy choreografie i przygotowuje się do roli aktorskiej, wydawał się szczerze zaskoczony. Być może właśnie dlatego zaczął odnosić się do niego nieco łagodniej. Trudno było stwierdzić, czy robił to z myślą o zwiększeniu rozpoznawalności grupy, czy po prostu było mu go żal z powodu napiętego harmonogramu.
Niezależnie od powodów, dobre relacje z Hyun Wooyeongiem mogły przynieść wyłącznie korzyści.
– Mhm. A co robią pozostali?
– Nagrywają własny content.
– Ach, jednak. Dlatego słyszałem tyle hałasu.
Zastanawiał się, dlaczego po kolacji nagle zrobiło się tak głośno. Najwyraźniej kręcili materiał na Nutube. Sądząc po tym, że najczęściej słychać było głos Moon Sebyeola, nagrywali kolejny odcinek jego serii „Wieści z akademika Byeol Byeol Byeol”.
Film nie miał zostać opublikowany od razu, lecz dopiero po comebacku, dlatego nagrania trwały bez przerwy.
Może zajrzą też do tego pokoju?
Masując kark, Eunchan zerknął w stronę drzwi.
– W takim razie będę już szedł. Przepraszam, że przeszkadzałem.
Kiedy Wooyeong już miał wyjść, Eunchan go zatrzymał.
– Dobranoc. I dzięki za to.
Pomachał batonikiem w dłoni.
Nie musiał się tym przejmować, a mimo to specjalnie o nim pomyślał. Ta troskliwość budziła wdzięczność. Był najmłodszy, a jednocześnie tak uważny na innych, że trudno było się dziwić, iż pozostali członkowie zaczęli go lubić.
Nawet pierwsze wrażenie Eunchana, wspomnienie ich siłowania się charakterami przy pierwszym spotkaniu, zdążyło już niemal całkowicie wyblaknąć.
Poza tym tamte zachowanie Wooyeonga nie było aż tak niezrozumiałe.
Patrząc z perspektywy czasu, sam przyznawał, że wtedy był w naprawdę opłakanym stanie. Gdyby role się odwróciły, pewnie też zwróciłby komuś uwagę, żeby się ogarnął. Może nie tak bezpośrednio jak Wooyeong, ale jednak.
Pozostawała jednak jedna zagadka.
Co właściwie miał na myśli, mówiąc wtedy: „Muszę zostać najlepszy”?
Nie „chcę”, tylko „muszę”.
Im dłużej nad tym myślał, tym bardziej dochodził do wniosku, że odpowiedź zna tylko sam Hyun Wooyeong.
Postanowiwszy przestać się nad tym zastanawiać, położył batonika na biurku i przeciągnął się. Ciało zesztywniało od długiego siedzenia w jednej pozycji. Rozciągnął kark, po czym położył się na łóżku i ponownie otworzył scenariusz.
Następnego dnia miał indywidualny grafik, ale jak zwykle wrócił właśnie z sali treningowej. Etap zapamiętywania choreografii był już za nim, teraz dopracowywał szczegóły.
Ćwiczenia były jedyną drogą.
Solidne podstawy pozwalały później modyfikować układ i zachować swobodę na scenie. Nie zamierzał powtórzyć błędów z poprzedniego życia, kiedy przez brak przygotowania wyglądał żałośnie, nie wiedząc nawet, gdzie skierować wzrok.
Dla lepszego występu był gotów znieść każdy trud.
Pocierając zmęczone oczy, zacisnął zęby na końcówce długopisu i wpatrywał się w scenariusz.
Słyszał wprawdzie, że taka metoda nie poprawia wymowy w znaczącym stopniu, ale uznał, że i tak lepsze to niż nic.
W końcu, czytając kolejne strony, zasnął z głową opartą o scenariusz.
Nie miał pojęcia, że dokładnie ten moment został uwieczniony na nagraniu Moon Sebyeola do ich własnego contentu.
—
Na miejsce przybył godzinę przed wyznaczonym czasem.
Najpierw przywitał się z personelem, a potem za każdym razem, gdy do sali wchodził kolejny aktor, wstawał i grzecznie się kłaniał.
Miejsca były już przygotowane, więc usiadł przy tym oznaczonym jego nazwiskiem i rolą.
Pozostali aktorzy również odpowiadali uprzejmymi powitaniami, jednak Eunchan wyczuwał subtelną różnicę w ich nastawieniu.
Wszyscy byli aktorami.
Tylko on jeden był idolem.
Ta różnica tworzyła niewidzialną ścianę.
Znane gwiazdy idolowe często dostawały role dla promocji produkcji, ale Shim Eunchan nie należał do tej kategorii.
Tego właśnie się spodziewał.
Od początku nie oczekiwał, że wszyscy przyjmą go jak dawno wyczekiwanego kolegę z branży.
Kiedy przeglądał scenariusz, pierwszy odezwał się Kim Hyuin, odtwórca roli Seo Gilyeonga.
– Dzień dobry. Pan jest Shim Eunchanem, prawda?
– Ach, dzień dobry, sunbaenim.
Kiedy pierwszy raz usłyszał jego nazwisko, wydało mu się dość nietypowe. Później sprawdził jednak w internecie, że Kim Hyuin to pseudonim sceniczny, bo jego prawdziwe imię pokrywało się z imieniem znanego aktora.
Już na zdjęciach wydawał się przystojny, ale na żywo prezentował się wręcz niezwykle. Mała twarz, idealnie rozmieszczone rysy, aż trudno było uwierzyć.
Eunchan dobrze wiedział, że ładna twarz nie oznacza automatycznie dobrego charakteru.
Mimo to, patrząc na jego ciepły uśmiech i duże oczy z wyraźnymi powiekami, przypomniał sobie, że aktor, który wcześniej grał Yeonuna, również był z nim w dobrych relacjach.
Oczywiście wiedział też, że nie wszystko, co pokazują kamery, jest prawdą.
– Byłem bardzo ciekaw, kto zagra Yeonuna. Kiedy usłyszałem, że to pan dostał rolę, od razu poszukałem informacji. Muszę przyznać, że byłem zaskoczony, jaki jest pan przystojny. Liczę na dobrą współpracę.
– To zbyt wiele pochwał. Słysząc takie słowa od sunbaenim Kima, naprawdę nie wiem, co powiedzieć.
– Hahaha. Swoją drogą, słuchanie, jak mówi pan do mnie „sunbaenim Kim”, trochę mnie krępuje. Proszę mówić po prostu „hyung”. Ja też będę mówił swobodniej. W porządku?
Dopiero po uzyskaniu zgody przeszedł na mniej formalny ton.
Patrząc na przyjaznego Kim Hyuina, Eunchan po raz kolejny obiecał sobie, że będzie ciężko pracował, żeby nie zawieść tej życzliwości.
Przy okazji naszła go pewna myśl.
Czy u aktorów okno statusu działa tak samo jak u idoli?
Postanowił to sprawdzić.
[Imię i nazwisko: Kim A-in (pseudonim sceniczny: Kim Hyuin)
Gwiazdorski potencjał: B
Umiejętności aktorskie: B
Ekspresja: B
Dykcja i przekaz kwestii: C
Wygląd: A
Siła psychiczna: B
Aktywne cechy:
Całkowicie otwarte drzwi (brak uprzedzeń / B)
Przyjaciel wszystkich (A)
Słońce dla obiecujących talentów (A)]

Zostaw komentarz