Rozdział 13
W komunikacie użyto dość standardowej formułki:
„Po wielu dogłębnych rozmowach z Lee Haeminem, członkiem B the 1, zdecydowaliśmy się zakończyć kontrakt, stawiając ponad wszystko na szacunek wobec jego decyzji. Szczerze dziękujemy Lee Haeminowi za czas spędzony z B the 1. Prosimy o dalsze wsparcie zarówno dla Lee Haemina, jak i B the 1, którzy od teraz podążą własnymi ścieżkami.”
Stało się to mniej więcej dwa tygodnie przed Zawodami Atletycznymi Idoli.
Manager tłumaczył im wcześniej, że skoro podczas nagrania i tak wszyscy zauważą brak Lee Haemina, lepiej poinformować o wszystkim wcześniej.
Shim Eunchan od czasu do czasu przeglądał SNS-y i widok kont fanów zalanych niekończącym się „łełełełełełe” tylko jeszcze bardziej mieszał mu w głowie. Jedni pisali, że jest im przykro, inni twierdzili, że od dawna się tego spodziewali, jeszcze inni wspierali Lee Haemina i wszystkie te reakcje wydawały mu się zrozumiałe.
Agencja zabroniła im odpowiadać na pytania fanów prywatnie. Na oficjalne zapytania mieli recytować ustalone odpowiedzi z pamięci. W praktyce wcale nie było to takie proste. Owszem, jego psychika stała się silniejsza, ale emocje pojawiające się w konkretnych chwilach nadal pozostawały takie same jak wcześniej.
Zresztą gdyby nie czuł absolutnie niczego, to nie byłaby silna psychika, tylko socjopatia.
Wzdychając, odłożył telefon na bok i ponownie otworzył scenariusz, który przeczytał już niezliczoną ilość razy.
Eunchan nie miał szczególnie wielu kwestii w porównaniu z resztą obsady, ale właśnie dlatego każda z nich była ważna. Ćwiczył też mimikę przed lustrem albo nagrywając się telefonem raz za razem.
Scenariusz był już cały zapisany jego notatkami, a okładka zdążyła się porządnie zniszczyć.
Za każdym razem, gdy dopadał go niepokój, jeszcze bardziej rzucał się w trening.
Następnego dnia czekała go konferencja produkcyjna, pierwsze spotkanie z aktorami i czytanie scenariusza.
Ponieważ dołączył do obsady jako ostatni, termin prób ustalono niemal natychmiast po potwierdzeniu jego udziału.
Każda sekunda wydawała mu się cenna. Wkuwał kwestie, wpatrując się w scenariusz, gdy z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi.
– Tak?
– Eunchan-hyung, chodź coś zjeść.
Do pokoju wszedł Hyun Wooyeong.
Minął tydzień od jego dołączenia do zespołu.
Wooyeong zdążył już wprowadzić się do dormu i dzielił pokój z Jung Minyu.
Wprawdzie jego rodzinny dom znajdował się w Gyeonggi-do, ale zamiast codziennie tracić czas na dojazdy, bez większego wahania przyjął propozycję zamieszkania z resztą grupy. Już następnego dnia po pierwszym spotkaniu przywiózł swoje rzeczy.
Eunchan trochę obawiał się, że ich kolejna rozmowa będzie niezręczna, jednak Wooyeong zachowywał się zupełnie naturalnie. Jakby tamta sytuacja nigdy się nie wydarzyła. Dzięki temu Eunchan również postanowił puścić wszystko mimo uszu. Było to coś w rodzaju milczącego porozumienia.
Wooyeong bez niczyjej pomocy szybko wtopił się w zespół.
Miał ogromne umiejętności, a do tego pracował ciężko i bez kombinowania, więc reszta członków szybko zaczęła patrzeć na niego przychylnie. Można by pomyśleć, że jego uprzejmość jest udawana, ale nikt nie byłby w stanie utrzymać takiej fasady przez całą dobę przez okrągły tydzień.
Szczerze mówiąc, nawet Eunchan, którego pierwsze wrażenie nie było najlepsze, w końcu zaakceptował, że taki właśnie jest Wooyeong. Tym bardziej że od tamtego dnia chłopak ani razu nie próbował wbijać mu szpilek czy prowokować go w szczególny sposób.
Podobnie było z Do Junseo. Niezręczność i dystans wyraźnie zelżały.
Eunchan uznał za szczęście, że nie trwało to dłużej. W końcu chemii między członkami zespołu nie dało się zignorować. Nawet najsubtelniejsze napięcia wychodziły na jaw na scenie. Jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy, do comebacku pewnie jeszcze bardziej się do siebie zbliżą.
Już teraz choćby pilnowali, żeby jadł razem z nimi.
Co prawda Eunchan planował odpuścić kolację.
Mówił wcześniej, że dziś wieczorem nie będzie jadł ze względu na jutrzejszy grafik, ale najwyraźniej wiadomość nie dotarła do Wooyeonga. W sumie nie było to nic aż tak istotnego, żeby wszyscy musieli o tym wiedzieć.
– A, jasne. Dzięki.
Zamknął scenariusz po zaznaczeniu czytanego miejsca.
Wprawdzie nie zamierzał jeść, ale wyjść się przywitać i wrócić do pokoju też nie było złym pomysłem. Tak właściwie nie musiał przecież siedzieć zamknięty tylko dlatego, że opuszczał kolację.
– Chodźmy.
Wstając, lekko klepnął Wooyeonga w ramię.
Plan był prosty, przywita się z chłopakami i wróci do nauki.
Wooyeong spojrzał na niego, jakby chciał coś powiedzieć, ale ostatecznie odwrócił wzrok. Eunchan domyślał się, że znowu chodzi o przejście na mniej formalny sposób mówienia. Wooyeong sugerował to już wcześniej. Nie powiedział tego wprost, ale prawdopodobnie po wydarzeniach z pierwszego dnia uznał, że Eunchan specjalnie trzyma dystans.
Tyle że Eunchanowi było tak wygodniej. Bał się, że mówiąc swobodniej, może palnąć coś niepotrzebnego. Zresztą Wooyeong nie był traktowany wyjątkowo, wcześniej nawet do Lee Haemina zwracał się formalnie.
Jedyną osobą, z którą przeszedł na ty, był Do Junseo jeszcze z czasów trainees.
Poznali się jako praktykanci różnych agencji, szybko się zaprzyjaźnili i zaczęli mówić do siebie swobodnie. Niedługo później pewien starszy idol stracił kontrakt przez kontrowersje związane z zachowaniem wobec seniorów i wtedy Eunchan postanowił, że od tej pory będzie używał wyłącznie formalnego języka. Spróbował nawet zwracać się tak do Junseo, ale skończyło się to jedynie salwami śmiechu, więc szybko wrócili do poprzedniej formy.
Od tamtego czasu nikomu więcej nie pozwolił sobie skrócić dystansu.
Pozostali członkowie czasem okazywali z tego powodu lekkie rozczarowanie, ale wiedzieli, że nie robi tego po to, by ich odpychać, więc nigdy specjalnie nie narzekali.
Kiedy wyszedł do salonu, zobaczył resztę siedzącą przy rozłożonym składanym stole i już jedzącą kolację.
Po samym zapachu wyczuł, że dziś mają kimchi jjigae i grillowaną karkówkę.
Nie potrafił odróżnić zapachu boczku od karkówki. Wiedział tylko, że Ryu Sou bardziej lubił karkówkę, więc zazwyczaj właśnie ją kupowali.
Momentami miał wrażenie, że mottem PotenHigh mogłoby być „duch, który umrze najedzony, wygląda najładniej”, bo poza okresem promocji pozwalali B the 1 jeść praktycznie wszystko, na co mieli ochotę. Czasem wydawało się wręcz, że ponad połowa kosztów działalności zespołu to samo jedzenie. Jasne, jako idole i tak jedli mniej niż przeciętni chłopacy w ich wieku, ale nadal było ich sześciu. Same rachunki musiały być ogromne, a mimo to nikt nigdy nie robił im z tego powodu problemów.
To właśnie takie rzeczy dodatkowo podsycały plotki, że właściciel PotenHigh pochodzi z bogatej rodziny.
Patrząc na członków stłoczonych razem przy stole, Eunchan pomyślał, że przypominają małe boczniaki rosnące ciasno obok siebie.
…Może trochę przesadził z tym porównaniem.
Przechylił głowę na bok.
Jeden czy dwóch mogłoby przecież usiąść na kanapie, ale oni uparcie cisnęli się przy małym czteroosobowym stoliku. Widok był jednocześnie zabawny i dziwnie wzruszający.
Wooyeong, który dotarł do stołu pierwszy, nie siadał jednak od razu. Eunchan spojrzał na niego pytająco.
– ……
– ……?
Przez chwilę stali tak obaj, patrząc na siebie z jednakowo zdezorientowanymi minami, aż w końcu Wooyeong odezwał się pierwszy.
– Eunchan-hyung, proszę usiądź.
– …A, nie. Naprawdę w porządku. Siadaj. I tak nie będę jadł.
Na twarzy Wooyeonga natychmiast pojawiło się zdziwienie.
– Co? Skoro nie chciałeś jeść, to po co w ogóle wyszedłeś?
Do Junseo odwrócił się z kawałkiem mięsa zatrzymanym w połowie drogi do ust. Ryu Sou też podniósł głowę.
– Eunchan, chodź, zjedz chociaż trochę. W południe też prawie nic nie ruszyłeś, prawda?
– Jak jem wieczorem, to rano puchnie mi twarz. Jutro pierwszy raz spotykam się z ekipą, więc chciałbym dobrze wyglądać.
Jung Minyu skinął głową ze współczującą miną.
Życząc wszystkim smacznego, Eunchan lekko poklepał Wooyeonga po ramieniu, który nadal stał obok stołu, po czym wrócił do pokoju.
Nie żeby nie był głodny, ale dało się wytrzymać.
Mimo że jutro miał pierwsze czytanie scenariusza, wpływ wzmocnienia psychicznego sprawiał, że nie miał lodowatych dłoni ani kołaczącego serca. Po prostu usiadł na łóżku i ponownie podniósł scenariusz.
Zdążył przeczytać może jedno zdanie.
– Eunchan-hyung.
– Hm? Co się stało?
Poczuł nagle cień padający na książkę i podniósł wzrok.
Wooyeong stał tuż przed nim.
Wyglądał, jakby się wahał, więc Eunchan wsunął palec między strony, zaznaczając miejsce, i jeszcze raz zapytał, o co chodzi.
– Specjalnie mi nie powiedziałeś?
– O czym?
– Że nie jesz kolacji.
– A…
Eunchan lekko rozchylił usta.
Najwyraźniej Wooyeong nawet nie usiadł do stołu i od razu wrócił za nim. Na co dzień sprawiał wrażenie łagodnego i spokojnego, ale czasami nagle wychodził z niego gwałtowny temperament. Tak jak podczas ich pierwszego spotkania. Albo teraz.
Eunchan nie miał żadnych ukrytych intencji, ale najwyraźniej Wooyeong odebrał to inaczej.
No cóż, zdarza się.
– Gdybyś powiedział mi o tym wcześniej, kiedy przyszedłem cię zawołać, nie musiałbyś wychodzić tylko po to, żeby od razu wracać.
Dlaczego on jest aż tak naburmuszony?
Reakcja Wooyeonga wydawała się trochę przesadzona.
Z drugiej strony każdy ma czasem taki dzień. Nawet drobiazgi potrafią wtedy zirytować bardziej niż zwykle. Widocznie właśnie dziś był jeden z takich dni dla Wooyeonga. Jeśli pomyślał, że został specjalnie zignorowany, to jego reakcja była całkiem zrozumiała. Eunchan wcale nie poczuł się urażony. Nie miał też ochoty robić z tego walki o dominację, więc rozluźnił twarz i uśmiechnął się swobodnie.
– Ej, nie obrażaj się tak. Dzięki temu przynajmniej możemy znowu pogadać we dwóch.
Wooyeong momentalnie zacisnął usta. Poruszył nimi, jakby chciał coś powiedzieć, ale zaraz znowu zamilkł.
Hm. Chyba trochę przesadziłem.
Eunchan dopiero zaczynał żałować swoich słów, gdy Wooyeong w końcu się odezwał.
– Często tak pomijasz posiłki?
Po krótkiej pauzie jego głos wyraźnie złagodniał.
– Nie aż tak często. Po prostu jutro mam ważny dzień.
– Tym bardziej powinieneś coś zjeść. Jeśli będziesz się tak głodził, tylko zrujnujesz sobie zdrowie.

Zostaw komentarz